Natknąłem się dzisiaj na dość starego już newsa o tym, że w Tokio budują ruchomy pomnik Gundama. Przeciętny Polak pomyśli sobie pewnie, że Gundam to pewnie jakiś generał, przywódca, albo inny papież. No więc nie, moi drodzy, Japończycy budują sobie ruchomy pomnik robota - głównego bohatera serii anime Mobile Suit Gundam. Do głowy przyszła mi w związku z tym pewna refleksja - czy ktokolwiek, uznał by za osobę przy zdrowych zmysłach kogoś, kto tutaj w Polsce zaproponowałby postawienie 20-metrowego pomnika Koziołka Matołka? Albo Reksia? Przecież perspektywa przeznaczenia z budżetu choćby złotówki na taki projekt jest równie niedorzeczna co możliwość inwestycji w badania nad uprawą ryżu na Marsie. Przecież pieniądze z budżetu należy przeznaczać na opiekę społeczną, rozbudowę sieci autostrad (haha...), finansowanie szkół i becikowe. Japończykom pomnik Gundama nie posłuży do niego praktycznego - ot, będzie sobie stał w parku, ozdabiał Tokio i świadczył do lekko zwariowanej pasji Japończyków i ich zamiłowaniu do swej równie zwariowanej kultury. U nas nie będzie pomnika Koziołka Matołka (no może będzie, ale na pewno nie w takiej skali, prędzej stworzy go jakiś rzeźbiarz amator dla muzeum filmu animowanego, czy coś ten deseń), będzie za to Świątynia Tysiąclecia, czyli nowy powód do dumy i źródło dochodu dla niezliczonej rzeszy biskupów, prymasów i innych takich. Świątynię Tysiąclecia w zasadzie wszyscy będą mieli w dupie (z wyjątkiem rodziny Radia Maryja), a ogromny, kolorowy Koziołek Matołek z pewnością dodałby tej szarej rzeczywistości trochę kolorytu.
Na koniec można sobie popatrzeć na tokijskiego Gundama (jednak polecam wyłączyć na chwilę głośniki ;))
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz